Piątkowy wieczór (2017.06.30) w Restauracji Wesele Hotelu Bristol w Rzeszowie (Rynek 20-23) upłynął w tonacji muzyki country i przebojów Elvisa Presleya, opowieściami o amerykańskim futbolu i w przekonaniu, że stereotypy dotyczące amerykańskiej kuchni są w naszej świadomości mocne i bardzo, bardzo – w świecie realnym - smaczne.
No bo jak wieczór z kuchnią „Made in USA” to oczywiście żeberka BBQ, frytki, Buffalo Wing’s czyli smażone skrzydełka, mini burgery i pancakesy w dużych ilościach. I dokładnie tak było.
Ale dla ciut bardziej wymagających były bardziej otwarte wyzwania kulinarne, np. kremowa zupa kukurydziano-dyniowa z kurczakiem czy pieczony w miodzie indyk ze śliwką… kalifornijską. Oczywiście jako żart potraktowaliśmy na przystawkę podaną… pizzę po hawajsku. Nie było natomiast żartów gdy przy olbrzymim grillu stanął Arkadiusz Wejer, Szef Kuchni i zaczął smażyć steki z antrykotu. Z sałatką ziemniaczaną z pieczonym bekonem wchodziły wyśmienicie.
To była wielka feta dla mięsożerców i rzeczywiście wegetarian chyba na sali nie było. Może dlatego tak słabo schodziła sałatka Coleslaw?
Ale dla smakoszy słodkiego też się coś znalazło. Wspomniane pancakesy – smażone live cooking - serwowano z syropem klonowym, owocami lub czekoladą gorzką do wyboru. Apple Pie zostanie na długo w mojej pamięci, natomiast pączki bostońskie z budyniem, no nie były mocna stroną tego wieczoru.
Generalnie było smacznie i już czekamy na obiecany kolejny wieczór. Chodzą słuchy, że może coś z kuchnią arabską będziemy mieli do czynienia?!