Odwiedziłam Restaurację Garden w Hotelu Hilton Garden Inn Rzeszów (al. Kopisto 1), której szefuje Piotr Stawarz. To niezwykle skromna osoba, który – zgodnie z zasadą: niech o tobie mówią twoje czyny – sam nie zabiega o uznanie, ale dania wychodzące spod jego ręki świadczą dobitnie o pasji, zaangażowaniu i znakomitej intuicji kulinarnej, z jaką oddaje się sztuce gastronomicznej. Przygotowując dwa zestawy na wydarzenie Restaurant Week, chciał nas oczarować smakiem potraw, jakich do tej pory nie było w karcie.
Udało się mu to znakomicie, bo już pierwszą przystawką okazały się na „6 z plusem” policzki wołowe sous-vide, które spędziły w cyrkulatorze 72 godziny! Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania; mięso kruchuteńkie, rozpływało się wprost w ustach. A smakowało tak, że po raz pierwszy zabrakło mi z wrażenia słów uznania. Zaserwowane na sałatce z jarmużem, obficie posypane kiełkami, i przyprawione kremem balsamicznym, wprowadziło mnie do kulinarnego raju.
Druga przystawka postarała się, żebym nie musiała go opuszczać. Była to zapiekana cukinia ze szpinakiem, farsz okraszony suszonymi pomidorami, wspólnie z rozkosznie rozlanym w jej wnętrzu kozim serem, smakowała po prostu wybornie. A ogromny, czerwony kleks sosu z pieczonej papryki dodawał szyku i pazura ostrości całej kompozycji.
Daniem głównym wersji wegetariańskiej było kremowe, szparagowe risotto. Obawiałam się go, bo generalnie unikam ryżu - szczególnie nie znoszę formy kleistej, rozgotowanej. Na szczęście Szef Kuchni podał go znakomicie przyrządzonego; ziarenka - tak jak lubię, twardawe - chrupałam z wielkim apetytem, doceniając jednocześnie ciekawy, wysublimowany smak potrawy.
Desery. Pierwszym był rulette z prażonymi jabłkami, serkiem mascarpone i płynną czekoladą. Bardzo dobry, oryginalnie podany, a czekolada – wprost wybitna! Zniewalający słodyczą, gęsty crème de la crème. Z każdą łyżeczką czułam, wyraźnie czułam, wypełniającą mnie, wszechogarniającą błogość. Tylko „opakowanie” owocu było trochę twardawe; polanie czekoladą było sposobem na uzyskanie pożądanej miękkości. Natomiast somlauer morelowo-waniliowy: pychota! Połączenie delikatnego biszkopta z morelą, masą orzechową i doskonałą, nie za słodką bitą śmietaną, dało oszałamiający efekt. Brawo!
Anna Drajewicz
Ambasador Dobrego Smaku