Z zainteresowaniem zaglądam zawsze do karty menu restauracji, a ze szczególnym zerkam na stronę zatytułowaną „Szef Kuchni poleca”. Dlaczego? Bo dla mnie to miejsce, w którym zapewnia on gościa-klienta, że to co tu się znajduje to jego chef-d'œuvre, Meisterwerk, albo z angielska Masterpiece work.
Więc tym bardziej z radością czekałem na dania, które polecał Arkadiusz Migała, Szef Kuchni Restauracji Parole Art Bistro (Rzeszów, ul. Sokoła 7).
Zabawa ze smakami zaczęła się już w kilka minut po złożeniu zamówienia, kiedy kelnerka położyła przede mną czekadełko: kostki pokrojonego arbuza, z kawałkami fety, czarnymi oliwkami, a wszystko to na musie miętowym.
Chwilę później na stole pojawiła się sałatka ze szparagami, bundzem i dressingiem pomarańczowym. I znów Szef Kuchni pozwala się bawić nam dalej. Jego sałatka to kolejny pomysł na grę, tym razem na dwóch frontach. Z jednej strony struktura użytych składników dania: chrupkość szparagów zestawiona z mięsistością pomidorów koktajlowych, z drugiej zabawa smaków: orzechowy posmak rukoli, pomarańczowy dresing, który na szczęście nie zdominował sałatki, ale umiejętnie podkreślił jej elementy składowe.
A potem już radość oka czyli mule po bretońsku z cytrynowymi ziemniaczkami i krewetkami w pomidorowym – delikatnie pikantnym – sosie. Dla miłośników owoców morza danie, na które powinni się skusić. I co ciekawe - mule w wersji rzadko podawanej, bo najczęściej występują klasyczne w białym winie lub zapiekane w masełku czosnkowo-pietruszkowym, i nie z makaronem, ale właśnie ziemniaczkami.
Na deser posmakowałem tartaletkę z kremem waniliowym, truskawkami i galaretką szampańską - małe dzieło sztuki cukierniczej.
Całość była wspaniałym letnim zestawem odświeżającym i sycącym, ale nie zbyt mocno obciążającym żołądek. Każde danie z karty w sumie dałoby na rachunku 53 zł, a w polecanym zestawie jego koszt to 49 zł.