I będą tam rezydować cały listopad. Pod adresem Miodowa 1a w Rzeszowie mieści się bowiem pracownia utytułowanych mistrzów cukiernictwa, których warsztat i wyjątkowe umiejętności tworzenia arcydzieł tej trudnej sztuki zna już cała Polska.
Rzeszowskie łasuchy dobrze wiedzą, gdzie można kupić jedne z najlepszych ciast i tortów w mieście. Początek listopada to tutaj gorący czas pieczenia marcińskich – w odróżnieniu od świętomarcińskich w Poznaniu, na które trzeba mieć certyfikat – rogali. Pieczone są jeden raz w roku, z półfrancuskiego ciasta drożdżowego, z bogatym nadzieniem białego maku, orzechów i bakalii. Biały mak - najszlachetniejsza odmiana, jest prawdziwym rarytasem; jego wybitne walory smakowe uszlachetniają każdy wypiek. Zgodnie z polską tradycją, potrawy z nim symbolizują urodzaj, płodność i zdrowie. Jadłam rogale św. Marcina z Poznania i te rzeszowskie, z Cukierni Mistrzów Orłowski & Rak. Są przepyszne, a „nasze” niczym nie ustępują poznańskim; sądzę, że są nawet lepsze, bo „oryginalna”- według przepisu - polewa świętomarcińskich jest mega słodka, natomiast tutejsze, według pomysłu Pana Kazimierza, posmarowane są idealnie komponującą się masą kajmakową. Na rogale cukiernia zaprasza wszystkich w święto-niepodległościowy wydłużony weekend codziennie w godz. 10.00-18.00.
Będą także w piątek przed kościołami: Farnym, św. Krzyża, również w Słocinie. I w cukierni „Pokusa” przy ul. 3 Maja (w budynku dawnego kina „Apollo”). Na Miodowej, oprócz głównego bohatera, czekać będą wyśmienite ciasta i ciasteczka, a także wyborne torty. Troska właścicieli o jak najwyższą jakość i „zdrowość” produkowanych słodkości została doceniona w licznych konkursach i nagrodzona wieloma nagrodami.
Cukiernicy cały czas poszerzają swoją ofertę. Jedna z nich to „Słodkie stoły”, czyli catering słodkości, miedzy innymi z wykonanymi „hand made” pralinkami, o wyszukanych i nietuzinkowych smakach (np. z burakiem!). Pięknie ułożone, na podświetlanych stojakach, prezentują się niezwykle efektownie.
Na świąteczny okres Pan Kazimierz przygotował okazałego, piernikowego mikołaja, na którym można umieścić logo firmy. Długo zachwycałam się i nie mogłam oczu oderwać od absolutnie unikatowej, czekoladowej bombki - Chapeau bas!
Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła.
Anna Drajewicz