W otwartym w styczniu 2012 r. Szynku Rzeszowskim (Rynek 5) - obiekt na Szlaku Kulinarnym Podkarpackie Smaki - udało się odtworzyć przedwojenny, szynkowy klimat lokalu. Odwołuje się do rodzimej mody na tego typu lokale, ale także nawiązuje do hiszpańskich barów tapas, francuskich bistr czy legendarnego wiedeńskiego baru Trześniewski, który do Wiednia przeniósł galicyjskie tradycje kulinarne. Ten Szynk zdecydowanie nawiązuje do rzeszowskiej tradycji. Na ścianach wiszą olbrzymie zdjęcia cesarsko-królewskiego fotografa Edwarda Janusza pokazujące mieszkańców Rzeszowa z dawnych lat, udostępnione przez Muzeum Okręgowe w Rzeszowie.
Serwowane są tu proste, tradycyjne, przekąskowe dania kuchni lokalnej (każde w cenie 8 zł) pasujące do szklanki piwa, lampki wina lub kieliszka czegoś zdecydowanie mocniejszego. Zjeść można flaczki po rzeszowsku, studzieninę, śledzia po żydowsku, kaszankę z wątróbką robioną z pęcaku (a nie z kaszy gryczanej), tatara wołowego czy żur rzeszowski. Do tego wszystkiego warto zamówić porcję chleba wypiekanego na zakwasie, albo poprosić, aby posmarowali ją smalcem i dali kiszonego ogórka. W barze naleją piwo szynkowe z beczki, znajdziemy tu także kieliszek dobrej wódka Baczewskiego, przed wojną produkowanej we Lwowie, a dziś sprowadzanej z Wiednia.
Szynk jest miejscem spotkań muzyków zamiłowanych w rytmach etnicznych i folkowych. Odbywają się tu także uczty muzyczne, które przenoszą się niekiedy głębiej, aż do podziemi restauracji. Nie są to koncerty, ale kameralne spotkania artystów i miłośników ich twórczości, które przeradzają się w tradycyjne potańcówki, na których króluje klasyczna polka. Nie braknie tu spotkań z pieśnią biesiadną, nawet patriotyczną, a pełne śpiewu, tańców i hulanek wieczory cygański w Szynku staja się powoli miejską legendą.