Osteria Bellanuna (Rzeszów, ul. Moniuszki 4) do 22 października br. zaprasza na Grimbergen Taste Festiwal, będący ciekawą propozycją połączenia autorskich dań kucharzy z niepowtarzalnym smakiem piwa, warzonego przez mnichów opactwa Grimbergen (od roku 1128 !!!).
Menu zostało przygotowane z myślą o osobach, którzy docenią legendarny smak złocistego napoju w połączeniu z - często zaskakującymi i oryginalnymi - walorami dań skomponowanych pod konkretny i odpowiednio dobrany wariant tego belgijskiego trunku. Zgodnie z założeniami sztuki parowania piwa z jedzeniem; zakłada ona taki dobór smaków, które idealnie do siebie pasują i w ten sposób wydobywają i podkreślają pełnię walorów oraz aromatów serwowanego zestawu.
Na dobry początek wjechało czekadełko, które w Osterii jest często zmieniane – mnie przypadła w udziale gałeczka mozzarelli, bardzo efektownie podana. Czekając na kolejne potrawy nie można się nudzić; przeszklona „ściana” oddzielająca salę od kuchni, pozwala obserwować krzątających się sprawnie kucharzy, pod dowództwem perfekcyjnego w każdym calu Szefa Kuchni, Patryka.
Grimbergen Blonde, jasna odmiana, która łączy w sobie łagodność z goryczką, sparowana została z przystawką: tatarem z polędwicy wołowej, serwowanym m.in. z żółtkiem, kaparami i musztardą. Po zmieszaniu dodatków wołowina smakowała nadzwyczajnie! Brawa należą się Szefowi Kuchni, za świetne zestawienie dodatków; całość faktycznie wzbogaca intensywny, korzenno-miodowy aromat piwa. Danie mistrzowskie.
Następne było „główne” czyli stek ze schabu podany z rewelacyjnym musem jabłkowym „złamanym” musztardą, zaserwowany został z Grimbergen Double - ciemnym, karmelowym gatunkiem, o lekko winnym, owocowym posmaku. Mnie osobiście to piwo smakowało najbardziej. Ale wracając do steku; mięciutki, można go było kroić widelcem. Podlany ciemnym sosem z Grinbergen Blonde, wzbogacony marchwią na tymianku, fajnie podbijał smak schabu, który z natury jest trochę mdły i bezpłciowy.
I wreszcie deser. Przyznam się, że czekałam na niego z ciekawością dziecka; jak smakuje pączek z wędzonych ziemniaków? Otóż tak jak tradycyjny pączek. Ale połączenie z Grimbergen Blanche uczyniło go niezwykłym. Ten wariant charakteryzuje się orzeźwiającym, z lekką nutką cytrusów i wanilii, smakiem. Dlatego jest idealny na zakończenie biesiady, do deserów. Pączki podane zostały na sposób włoskich deserów, które mają być bardzo słodkie. I taki też był dodany do nich kajmak ziemniaczany – gęsty, baaarrrddzzoo słodki. Taka słodycz jest dla mnie stanowczo „za słodka”, dlatego wymyśliłam wersję soft: na spodeczek z orzeszkami nalałam oliwy i to w niej maczałam pączki. Dla mnie świetne. Taką wersję polecam lubiącym umiarkowaną słodkość.
Na koniec niezwykle kompetentny Szef Kuchni namówił mnie na jedno ze swoich popisowych dań – souflet czekoladowy. Okazał się przysłowiową wisienką wieńczącą wyborną całość. Absolutnie genialny; mocno czekoladowy, ze środkiem pełnym rozkosznie ciepłej, gęstej czekolady gorzko – mlecznej! I do tego zimna, śmietankowa gałka lodów. Pełna błogość, endorfiny szaleją… Creme de la creme.
Anna Drajewicz