Bez fajerwerków swoje podwoje dla gości otworzyła wczoraj najnowsza restauracja w Rzeszowie – „Manufaktura” (ul. Słowackiego 16), restauracja hotelowa przy Hotelu Metropolitan. Dlaczego tak cicho? Ano dlatego, że to dopiero pierwsza część inwestycji, druga w postaci browaru restauracyjnego na 200 (!) osób z dużym hukiem „wybuchnie” we wrześniu br. I wtedy będzie się działo, oj dużo działo – zapewniają menedżerowie lokalu.
Teraz skromniej, bo i metraż mniejszy, ale pomysł na lokal, wyposażenie, szefów kuchni i to co najważniejsze - pomysł tych ostatnich na kulinaria to już jakość „prima sort”.
Najpierw obszedłem wnętrze: ładne, trochę industrialne, proste pomysłem, ale z dużą ilością drobiazgów na ścianach, a i samych rodzajów oświetlenia jest chyba z kilkanaście. Więc nie znużymy się szybko tym miejscem, bo za każdym razem pojawi się na wysokości naszych oczu coś nowego. Z ciekawostek, na stołach zamiast ciętych kwiatków stoją doniczki ze świeżą... bazylią i mięto. I pachnie ładnie i można na talerz wrzucić.
Kuchnię firmują dwa nazwiska: Szef Zbigniew Wieczorek i jego Zastępca Michał Ziaja (członek Polskiej Reprezentacji Kucharzy Juniorów), czyli doświadczenie i autorytet połączone umiejętnie z młodością i kreatywnością.
Przejrzałem kartę menu i tu miłe zaskoczenie: nieduża, trochę oryginalnych pomysłów i… ceny normalne – zupy 12-13 zł, przystawki ciut więcej bo 20-32 zł, no ale jak chcecie spróbować tatara z jelenia to musi on kosztować. Tylko/aż sześć dań głównych (przedział cen 26-69 zł), z których na pewno uznanie wzbudzi gęś sous vide z sosem jeżynowym (palce lizać). No i desery w cenie 13-15 zł. Warto przetestować walory kuchni Restauracji Manufaktura.